Zostaw po sobie ślad


2009
kwiecień
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



Konkurs
Blog roku 2008

Więcej blogów nie pamiętam, serdecznie za nie żałuje...
wredna tak wredna teraz jestes elo bo masz blogaska +.+ :P
Malarka jakiesik dywagacje
Asteria :)
Adrael mistrz słowa nierozumianego


Tagi

gad-demet


W końcu!
Dawno nie pisałam ale bylam zajeta uporzadkowaniem sobie nowego zycia.
Kto by pomyslal ze tym razem trafie w dziesiatke?
W koncu jestem spokojna, tak cudownie spokojna.. Moge wtulic sie w jego ramiona i nie myslec o bozym swiecie... Owszem miewam gorsze dni, ale on (jak dotad) ma do mnie niesamowita cierpliwosc i potrafi mna potrzasnac kiedy przesadzam. Musze sie przyzwyczaic ze ktos tak bardzo zagniezdzil sie w moim zyciu. Owszem miewalam dlugie zwiazki, ale nigdy nie bylo az tak powaznych i co najwazniejsze realnych planow. Czy sie boje? Tak i to bardzo. nie wiem czego, bo nawet jesli sie klocimy to i tak jest ta wiez, chemia, czy jak sie to nazywa. :)
Mieszkanie razem od pazdziernika.. Juznie wyobrazam sobie tego tak kolorowo jak w zeszlym roku xP troche sie nauczylam, przede wszystkim wiem juz jak to jest nie byc jedynaczka :P
Czyli jednak po tym świecie chodzila moja druga połowa pomarańczy :)...
A przed nami długi łikend, sami, no dobra z pieskiem :) w Poraju xP

:***
Tagi: kubuś
2009-04-28 23:47:51 skomentuj (0)
^^
Coraz częściej płacze.
Z różnych powodów.
Przez chorobe taty, niezaliczony egzamin, smutne zakończenia filmów...
W sumie zawsze tak miałam. Czemu więc zwracam na to uwagę? Ostatnio zdarza mi się płakać ze szczęścia..
4 z egzaminu z genetyki, Kuba, walentynki których nie spędzałam sama.. :)
Stałam się chyba bardziej otwarta. Co prawda zawsze starałam się uzewnątrzniać moje uczucia, ale teraz? Jestem tak szczęśliwa, że nie mogę usiedzieć w jednym miejscu. Nie wiem co się ze mną dzieje. Sama nie wiem co piszę, chyba zaczynam tracic rozum oO
Czy to normalne? Chyba nie :P
Trudno!

hmm jedyne co mogło by mnie teraz przygnębić, to gdyby jutro okazało się że oblałam chemię ;/

pozitiw floł! :p ;*
Tagi: szczęśćie
2009-02-15 17:55:11 skomentuj (0)
sesja
Jeszcze się nie skończyła. Jeszcze nie mamy wyników. Ale juz wiem że będę ją miło wspominać. :)
Pomimo wszystkich kłótni i mezaliansów jakie zafundowali mi znajomi z akademika udało się znaleźć w tym wszystkim jakieś pozytywy.
W końcu ja i żonka zintegrowałyśmy się z ludźmi z naszego roku.
Kwiat biotechnologii :)

"Kiedy zamykaja sie jedne drzwi do szczęścia otwieraja sie inne..."

Nie patrzyłam w te pierwsze zbyt długo:P
I co teraz? Kolejna porcja plotek w akademiku. Zdarza się. Ale kogo to obchodzi?
Mam przyjaciółki i świetnych znajomych i egzamin z chemii w poniedziałek na który nic nie umiem...
Powoli wszystko zaczyna się układać. Wygląda na to że nawet walentynek tak dla odmiany nie będę spędzała sama :)

Zmiany, dużo zmian. Ludzie, podejście do życia, przemeblowanie w pokoju, rzucanie palenia...
Powoli do przodu.
Tagi: ludzie, zmiany, nadzieja, akademik
2009-02-07 17:22:51 skomentuj (0)
Przesadzam?
Poraz kolejny zostałam posądzona o coś czego nie zrobiłam.
Czy wszyscy maja mnie za az taka idiotke?
To na prawde boli. Zwlaszcza że zawsze podejrzewaja mnie o to ludzie na ktorych mi zalezy..
Znowu dalam sie w puscic w maliny. Nie wiem, moze ktos mi w konu wytlumaczy co jest ze mna nie tak? Czemu ja zawsze trafiam nie tam gdzie powinnam? Dobrze ze chociaz pogoda ladna...

Tagi: uczucia, oskarżenia
2009-01-26 12:41:09 skomentuj (0)
Tchurzostwo.
"Nie kupię sobie kotka, bo on i tak zdechnie."

Na tej zasadzie przecież nie da się funkcjonować?!

"Tak, chciałbym z Tobą być, ale wole nie, bo na pewno wszystko się spieprzy."

Ta zasada jest jeszcze bzdurniejsza.
Mogłabym wyprowadzić nawet kilka wzorów (np. wskaźnik tchurzostwa jest wprostproporcjionalny do wzrostu danego osobnika), ale to chyba nie ma sensu. Tak więc kolejny raz wpadłam w sprytnie zastawioną pułapkę. Tak sobię myślę, że należało by w końcu dać nauczkę wszystkim takim facetom. Obawiam się jednak że wykracza to poza moje możliwości. Zdaję sobię sprawę że nie jestem odosobnionym przypadkiem (zwłaszcza w przedziale wieku 17-24). No coż, mogłam się tego spodziewać. Teraz zaczął się cudowny okres udawania że przecież nic się nie stało i wszystko jest fajnie... o.O - nie jest.
Co więcej, nie zamierzam (tym razem) podkulić ogona i powiedzieć sobie "trudno". Oooo nie!
Co prawda jeszcze nie wiem jak, ale postaram się żeby pożałował tej decyzji...
Na dobry początek wystarczy chyba żebym nie robiła żadnych scen rozpaczy, dobrze wyglądała i pokazywała się z jak najlepszej strony - generalnie "reklama". Później można wprowadzić nutkę zazdrości. Ale tak delikatnie, żeby nie przesadzić. Jeżeli to niczego nie zmieni - dać sobie spokój. A jeśli pomoże? Zastanowić się.. Głęboko się zastanowić. Zrobić bilans  zysków i strat, po czym podjąć racjonalną decyzję.
Nie będę jednak wybiegać myślą tak daleko w przyszłość... Bo to i tak nie ma większego sensu. Co do pierwszych zasad działania - dobra autoreklama jeszcze nikomu nie zaszkodziła. ;]

Trochę żałuję, że nie potrafię sobie po prostu odpuścić. Ale klamka już zapadła.
Tagi: uczucia, nadzieja, plan, ]:>
2009-01-20 17:51:18 skomentuj (2)
czego sie boisz?
"Yes you can hold my hand if you want to..."


Moja plejlista się na mnie uwzięła.. Same ckliwe smuty. I to dzisiaj. W sumie dzień jak co dzień. Ale jednak jest to kolejna samotna noc. Czuję się jakbym nie miała nic swojego. Jakbym nawet ja do siebie nie należała. Mam straszne zmiany nastroju. Od euforii która ogarniała mnie aż do wczoraj, po dzisiejsze przygnębienie. Bez powodu. Nawet płakać mi się nie chce, bo nie mam o co.
Wiem że byłabym w stanie poświęcić wszystko to co we mnie zostało mojego, prawdziwego, tego skrywanego w środku, żeby tylko być szczęśliwą. Tak jak kiedyś...
To uczucie kiedy wiedziałam, że ktoś na mnie czeka. Jestem dla kogoś jedną z tych najważniejszych osób. Stabilizacja. I pełna otwartość. Czuję że się zamykam. Nie umiem już być tak całkiem szczera. Zaczynam milczeć na niektóre tematy. Coraz mniej interesują mnie babskie ploteczki. Uciekam w naukę. Ale chyba nawet z tym zaczynam już przesadzać. Tymbardziej że jest to nieco bezowocne. Co z tego że ślęcze nad książkami po pare godzin kiedy przez większość czasu moje myśli krążą wokół zupełnie innych tematów? To jak rzucanie mostów na wiatr.
A jeśli ja się oszukuję? Sama siebie? Jesli nie ma nic dalej? A czekanie tylko powiększa dystans z którego prędzej czy później spadnę?
Znowu zaczęły nachodzić mnie stany lękowe. Coraz silniejsze. Zdarzają się częściej. To już nie tylko strach w samotności, ale również wśród ludzi których znam i którym ufam.
Maski. Wszędzie maski. Nic nie jest takie jak kiedyś. Wszystko staje sie metaforą czegoś innego. Nie ma prostej drogi, tylko kręte ścieżki z których łatwo zboczyć na pustynię samotności lub w gąszcz niemoralnej rozrywki.
Chyba musze zacząć wszystko od początku. Tak jakbym się dopiero urodziła. Z ta różnicą że będę już miała swój własny bagaż doświadczeń. Start z czymś takim powinien być łatwiejszy. Nie będę już taka naiwna.
Szkoda że tylko dwie, może trzy osoby zauważają że coś się ze mną dzieje. Wewnątrz krzyczę. Nie jest to niczyja wina. Zaczęło się to już dawno temu, chyba już w Częstochowie. Ale najpierw byłam za młoda żeby to zrozumieć i uważałam to za normalne. Potem starałam się to w sobie tłumić. Dzisiaj chciałabym to wyrzucić. Publicznie. Boję się.
Tak strasznie się boję.
A jednak płaczę. Czy to wszystko to odpowiedni powód? Nie chcę być teraz sama.. Ale co mam zrobić? Zawołać kogoś? "Ej halo! Pomocy!" Przecież to żałosne. A gdyby się mnie zapytano dlaczego? Co odpowiem?
"boję się?"
"czego?"
"samotności.."
"masz przyjaciół"
"wiem"
"więc o co chodzi?"
"nie wiem.."
Już to widze...
Wyglądam teraz jak małe dziecko, zapłakana, ściskająca maskotkę i kuląca się na krześle. Jak wystraszone zwierzę podskakuję przy każdym trasku dobiegającym z za drzwi. Chyba jednak nie chcę żeby ktokolwiek mnie taką zobaczył. Całkowicie odsłoniętą, słabą i wystraszoną. To już nie jest Chmura - głośna, odważna dziewucha, podejmująca wyzwania i ciesząca się z drobiazgów. Ona jest wyimaginowana. Taka chciałabym być. Taką mnie widzą.
Teraz jestem Agnieszką, albo nawet Agusią małą, cichą i niezauważaną. Cieniem. Jak kiedyś.
Czasami myśle że tak było lepiej.

A za oknem zimno i do domu daleko...


Tagi: smutek, ja, strach, uczucia, maski
2009-01-08 00:26:01 skomentuj (1)
Zazdrość.
Tak się właśnie z żoną zastanawiam, jak to jest, że jesteśmy nadal zazdrosne o naszych byłych?
Ja naprawde nic nie mam do ich dziewczyn, większość z nich, jest ładna, miła, sympatyczna, inteligentna (wiadomo, skoro ci faceci chodzili ze mną to muszą mieć jakiś gust). ALE! Ale to, że są dziewczynami MOICH byłych - skreśla je.
Nie wiem jak to działa. I to niezależnie, czy to ja z nim zerwałam, czy on ze mna. Świadomość że coś (w tym wypadku ktoś) co w jakiś sposób należało do mnie - należy teraz do innej... Czy to jest normalne?
Powinnyśmy mieć opcje zapominania o minionych czasach. Wyłączania uczuć w takich wypadkach.
Niestety tak to nie działa.
To zjawisko można upowszechnić nie tylko do byłych, ale i do niedoszłych, prawie przyszłych i oczywiście obecnych.

Czemu nie uczą nas w szkołach (które podobno przygotowuja nas do życia dorosłego) jak radzić sobie w takich sytuacjach. Powinni wprowadzić zajęcia z psychologiem, ale nie z pedagogiem szkolnym, czy innym nawiedzonym wychowawcą. Z doświadczonym doktorem psychologii.
 
Tagi: życie, szkoła, zazdrość, psychologia, uczucia
2009-01-06 23:30:03 skomentuj (0)